<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Podrcznik Anieli"> 
<author_1=Stanisaw Dembowski>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1953">
<month="6">
<date=1953-06-14>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Aniela miaa wielkie zmartwienie. Zabrna w tak sytuacj bez wyjcia, e gdyby nie Zygmunt i dzieci, to by rzucia wszystko i ucieka gdzie w wiat.
Z jej to winy i lekkomylnoci trzeszcza w posadach dom, ktry z takim trudem i radoci tworzyli od kilku lat. Pakaa bezradnie po nocach, bo c innego moga zrobi?
A najgorsze i najcisze byo to, eby si Zygmunt niczego nie domyli. Zmuszao to do cigego udawania pogody i rwnowagi, do umiechw i sw, ktre byy przecie faszywe i wymuszane resztkami si.
Zaczo si to kilka miesicy temu, dokadnie od czasu, kiedy Zygmunt dosta podwyk. Anielcia nie moga docign do pierwszego.
Zygmunt oddawa jej cay miesiczny zarobek, zostawiajc sobie tylko tyle, ile potrzebowa na papierosy, gazety i drobne groszowe zakupy. Reszt Anielcia przejtym od matki zwyczajem chowaa do bieliniarki na najwysz pk, pod stos przecierade i obrusw.
Stamtd wybieraa po papierku. Gdy w torebce nie miaa ju drobnych, sigao si pod obrus po nastpn pidziesitk lub setk.
Tak byo od kilku lat i byo dobrze. I wanie w tym miesicu, kiedy Zygmunt dosta podwyk, zdarzyo si pierwszy raz, e Anielcia signa do szafy i struchlaa: pod cikim stosem bielizny nie byo nic. Wsuna rk gbiej  palce lizgay si po gadkiej desce. Stana na krzeseku, wyjmowaa jedn sztuk bielizny po drugiej, przejrzaa wszystko do dna. W szafie nie byo ani grosza.
 Niemoliwe, ebym wszystko wydaa  mylaa zdumiona, ale przecie nie moga rwnie pomyle, e ukradli, albo e zgubia, albo, e Zygmunt wzi. Zacza liczy. Niedokadny to by rachunek, bo w kocu miesica trudno spamita, co i kiedy si wydao, ale i tak wychodzio na to, e jednak wydaa, chocia w szafie byo o cae trzysta zotych wicej ni zwykle. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
